List do Świętego M.

Drogi Święty M.,

Najprościej by było poprosić Cię po prostu o pokój na świecie, ale myślę, że papież Franciszek już złożył zamówienie w tej kwestii na kolejne 365 dni, więc Ja najzwyklej dorzucę tylko, żebyś spełnił jego życzenie.

Pewnie się zastanawiasz w takim razie co Ja bym chciała od Świętego M.? Może Ci się to wydać dziwne lub nie, ale ja nie proszę o pokój na świecie, a o pokój w ludziach, których codziennie mijam na ulicy. W znajomych i nieznajomych, bliskich i dalszych, samotnych i związanych. Bowiem, ludzie już od dawna są sami ze sobą skłóceni. Nie akceptują siebie. Pozwalają się poniżać, bo nie znają swojej wartości. Swoje życie wyceniają na kwotę miesięcznej pensji. Nie chcą sprawiać sobie przyjemności. Wszystkiego sobie odmawiają. Boją się wyjść i coś przeżyć, a przecież ŻYCIE JEST PIĘKNE, prawda?

Zauważyłeś, że często piszę „sobie”? Pewnie myślisz, że moim życzeniem jest, by wszyscy byli egoistami. Otóż, nie do końca. Chciałabym, by Ci wszyscy biedni ludzie byli egoistami wobec samych siebie, a nie innych. Niech potrafią samemu sobie się sprzeciwić, powiedzieć: Mam dość, zrobię to na co mam ochotę, a nie to co oferuje mi moje „smutne Ja”. Bo nie jest sztuką być egoistą wobec innych, sztuką jest umieć być nim wobec siebie. 

Mam dość tego, że gdy nadchodzą święta okazuje się, że pod całą otoczką ozdób świątecznych wcale nie ma tej dziecięcej radości z świąt, której rodzice nas uczyli od najmłodszych lat. Mam dość, że ludzie na wszystko, co związane ze świętami reagują jak na zatrucie pokarmowe. I zdecydowanie mam dość telewizji i galerii handlowych, które zniechęcają do dzielenia się świąteczną radością. Gdzieś ktoś lub coś zabrał nam najpierw siebie, a razem z tym wszystkie emocje związane z wszelkimi obchodami czegokolwiek. Nie chcemy świąt Bożego Narodzenia, bo media trują na ten temat zaraz po tym jak zapalimy znicze na grobach. Nie chcemy Sylwestra, bo boimy się, że kolejny rok znowu będzie do D. Nie chcemy Wielkanocy, bo trzeba iść ze Święconką do kościoła. Dochodzi do tego, że nawet nie chcemy SWOICH URODZIN tłumacząc się, że nie ma co się radować starością. Wszystko na NIE, zawsze i wszędzie na NIE, zaczęło się od tego, że najpierw sobie zaczęliśmy odmawiać przyjemności, a potem cały świat nam uświadomił, że są one przeznaczone tylko dla wybranych.

Gdzie się podziała ta dziecięca radość? Kiedy zerwanie chwasta dla Mamy było szczytem bohaterstwa, bo najpierw trzeba było przedrzeć się w KRÓTKICH SPODENKACH obok chaszczy pokrzywy. Kiedy przyjemnością był upał, deszcz czy śnieg. Kiedy czekało się z zaparciem na choinkę, żywą lub nie, ale mimo wszystko zielone drzewko, które przystrajało się godzinami, dopieszczało szczegóły, a potem i tak Mama musiała za nas poprawiać, bo tył był cały ozdobiony, a z przodu ledwo dwie bombki i trochę łańcucha (swoją drogą, wiesz jak to działa, że stroisz całą, a wychodzi sam tył?!) Mało tego, Mamie sprawiało to przyjemność, gdzie teraz większość dorosłych ma problem, by chociaż skombinować sobie choinkę, bo nie mają czasu pomyśleć o tym jak wspaniale było w dzieciństwie ją ubierać. Gdzieś ktoś lub coś zabrał nam siebie.

Kończąc ten list napiszę krótko: W tym roku życzę sobie aby wszyscy ludzie na świecie w końcu poczuli dziecięcą radość. Dziękuję! 

Wesołych Świąt!
(miejsce na Twój podpis)

10 myśli nt. „List do Świętego M.

  1. ~poludzku

    Tak, tak, tak, życie jest pięknie, dzieci się prawdziwie radują, dlatego podpisuje się pod tymi życzeniami. Żeby każdy nigdy nie zatracił siebie! :)

    Odpowiedz
  2. ~Ahaja

    Ślicznie napisane.
    Zastanawiam się… może i wtedy tak było, tylko my, dzieci, widzieliśmy to inaczej?
    W każdym razie, jak zawsze, jak co roku, przyłączam się do takich życzeń… :)

    Odpowiedz
  3. inmyminds

    Pięknie napisane! Podpisuję się pod tym całym sercem! Zawsze jest mi smutno jak ktoś mówi, że nie lubi świąt… i rozumiem może po trosze te Mamy, albo Babcie, które to one stoją w garach od 2 tygodni przed świętami… ale jak ktoś mówi, że nie lubi świątecznej obłudy i udawanych życzeń od rodziny, to bardzo mi się robi przykro, jaką ktoś musi mieć rodzinę i relacje z nią, że tak myśli i nie cieszy się ze spotkania z nią. :( Życzę wszystkim, by odnaleźli tę Magię Świąt!

    Odpowiedz
  4. Seeker

    Piękny i wzruszający list. Rozumiem przesłanie i zgadzam się z życzeniem. Ale z drugiej strony pomyślałam to samo, co Ahaja- że dzieciom łatwiej się ze wszystkiego cieszyć i ekscytować właśnie dlatego, że są dziećmi ;) Nie wiedzą, że za wieloma uroczystościami stoją powiedzmy godziny marznięcia w ciężkiej pracy. Nie zdają sobie sprawy z rodzinnych konfliktów. Czują magię świąt całymi sobą, bo nadal wierzą w Mikołaja, a może nawet w Boga.

    Rozumiem jednak o co Ci chodzi. O ludzi, którzy tracą radość z życia i wszystko traktują, jak przykry obowiązek i bieganinę. I masz rację, że jest to spowodowane nagonką „z góry”, czyli elementami cywilizacji: bogaceniem się, naciskiem na rozwój i mediami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>